Szczegółowe spisy treści najnowszych oraz archiwalnych numerów "Lamp" znajdziesz tutaj -> katalog czasopism kulturalnych


Paweł Dunin-Wąsowicz
Zupełny zastój w interesach


Dziesięć, a właściwie jedenaście lat po Tobole dane mi było pojawić się ponownie w poezji Świetlickiego. Moja rola to chyba advocatus diaboli - występuję jako obrońca "Krytyki Politycznej" w wierszu Wola ludu, który stanie się najpewniej najczęściej przywoływanym utworem z tomu Niskie podbudki. Streszczając, chodzi o to, że krakowska narzeczona S. Sierakowskiego (takiego telewizyjnego działacza młodzieżówki komunistycznej) poinformowała Świetlickiego, że się skończył i nie wolno mu pisać, a ten odpowiedział koncyliacyjnie: Mam projekt na przyszłe lata: nie pisać dla was

[czytaj więcej]


Przepraszam za etyczną postawę (fragment) - Pablopavo w krzyżowym ogniu morderczych pytań Pawła Dunin-Wąsowicza i Krzysztofa Vargi

PAWEŁ DUNIN-WĄSOWICZ: Od czego zacząć...
PABLOPAVO: Ja chcę ci powiedzieć, od czego zacząć! Nie masz racji z tymi pociągami, bo! [śmiech]. Tam w tekście nie ma w ogóle, że one się zderzają. Z jednej strony jedzie osobowy, z drugiej ekspres...
KRZYSZTOF VARGA: Warszawa Wschodnia...
- Tak... Dziewczyna jest zapatrzona, wpada po prostu pod pociąg - nie ma tam zderzenia.

[czytaj więcej]


Wit Szostak
Chochoły (prolog-fragment)


Cicho i boso snułem się po całym Domu, nawiedzając kręte korytarze, kolejne schody i pokoje; skrzypiące antresole i zastawione książkami galerie; przedpokoje pełne niepotrzebnych mebli i zagracone składy zapomnianych przez wszystkich pamiątek; krążyłem po całej kamienicy, od grobowców w piwnicach po kaplicę na strychu. Błądziłem po domowych agorach, pomiędzy fotelami i krzesłami, m?ając wypłowiałe sofy i stoliki przykryte haftowanymi serwetami. Pokoje te, w dzień wysycone rodzinnymi rozmowami, rozbrzmiewające odgłosami telewizorów, teraz odpoczywały, opustoszałe.

[czytaj więcej]


Paweł Kozioł
Ścinamy skrawki, skubiemy okruszki


Uniknę malkontenctwa przy książce Grzegorza Wróblewskiego Pan roku, trawy i turkusów. Poeta to, jak wiadomo, praktykujący kiedyś w "BruLionie", obecnie zaś mieszkający w Kopenhadze, a układający słowa oszczędnie i z pewną elegancją: Spójrz na horyzont. / Morze wznosi się w szare chmury. / To koniec. Za chwilę nastąpi wymiana stworzeń.

[czytaj więcej]


TU JEST SKLEP

PREMIERA KSIĄŻKI
- piątek 7 XI 09 Bunkier Sztuki, Kraków -
spotkanie z Autorką z udziałem ilustratora prowadzi Piotr Marecki, godz. 18.30

Kup teraz w naszej e-księgarni!

Toksymia - debiutancka ksiażka Małgorzaty Rejmer. Tragiczne wydarzenie splata historie kilkorga bohaterów, z których każdy uwikłany jest w trujące relacje. Rzecz dzieje się w Warszawie - raczej na Pradze Południe. Córka truje ojca, Sąsiadka zatruwa życie sąsiadowi, a powstaniec warszawski - młodej dziennikarce. A wszystko z miłości - w przekonaniu trucicieli oczywiście. Osobnym bohaterem "Toksymii" jest język. Zderzając przemoc i biedę warszawskiej Pragi ze światem snu, posłużyła się estetyką onirycznego studium obcości. Sparodiowała przy tym medialny obraz wykluczenia. Przybliżając go w soczewce, osiągnęła efekt groteski, której siła już dawno nie była słyszana w polskiej prozie.

Małgorzata Rejmer, rocznik 1985, urodzona w Warszawie na Powiślu, mieszka na Grochowie. Doktorantka w Instytucie Kultury Polskiej UW, studiuje także psychologię i amerykanistykę. Pracowała jako: opiekunka do dzieci, kelnerka, korepetytorka, ogrodniczka, copywriterka, dziennikarka telewizyjna. Jako trzynastolatka debiutowała poetycko w "Okolicy Poetów", a kilka lat później - prozatorsko w "Lampie". Laureatka głównej nagrody w konkursie Planete Doc Review na reportaż (2008) oraz I miejsca w konkursie Uniwersytetu Gdańskiego na prozę (2009).

Małgorzata Rejmer przybliża świat, jaki wolałoby się omijać z daleka. Żeby się nim nie ubrudzić. Żeby się nie zarazić szaleństwem i rozpaczą. No chyba że ktoś lubi nurzać się w bagnie. Dzięki tej niegrzecznej pisarce, młodszej siostrze Witolda Wojtkiewicza i Irvine Welsha - ja już lubię. Siedzę w tej pięknej ohydzie po uszy i nie mam ochoty z niej wyłazić. Marta Mizuro

"Toksymia" to horror społeczny. Czuła karykatura. Koszmar w estetyce surrealizmu. Małgorzatę Rejmer i Macieja Sieńczyka łączy mroczne poczucie humoru, ironia, nawet cynizm - pozorny. Wewnątrz wierci się strach, ból, wrażliwość społeczna. Rejmer ma nerwy na skórze. Jej bohaterowie to postacie znikome, znikające. Wszyscy są tu jakoś zranieni i uprawiają swoje małe nerwice na marginesach rzeczywistości. Więcej pomysłów mają na śmierć niż na życie. Dotkliwy, czasem autoerotyczny (skupiony na sobie) język tej prozy pogłębia portrety naiwniaków, okrutników i nieudaczników wszelkiej maści, którzy chcieliby być po ludzku szczęśliwi. Szorstkie, przenikliwe obserwacje kontruje lekkość i humor, w który uzbraja się Rejmer zanurzając się w blokowiska, sklepiki, tramwaje ponurej Warszawy. Agnieszka Wolny-Hamkało

Książka ukazuje się dzięki dotacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu "Literatura i Czytelnictwo"